Dwa dni później
Myśli Subete Quinto już od początku roku zaprzątała dziewczyna z równoległej klasy. Jednak... Od ostatniej soboty, zwiększyło się to zainteresowanie nią. Nie wiedział o niej zbyt wiele, a mimo to... Nie był w stanie skupić się tego dnia na lekcjach, tylko i wyłącznie z jej powodu. Usiłował sobie wmówić, że to nie przez nią. Tego też dnia, jego ojca nie było w domu, ponieważ pojechał do studia nagraniowego. Jest jego właścicielem. Chłopak zapomniał kluczy do domu, więc nie miał w sumie po co wracać, nikogo tam teraz nie było. Mógł, co najwyżej, powłóczyć się po mieście. Kiedy wyszedł ze szkoły, zobaczył dziewczynę, która go tak zaintrygowała. Poszedł w jej kierunku, ale nie miał pomysłu, o czym mógłby z nią porozmawiać. Zawsze, gdy ją widział, miała ten sam kamienny, ponury wyraz twarzy. Naprawdę chciał to zmienić, więc, jeśli tylko była okazja, wygłupiał się przy niej. Ani razu to nie zadziałało. Teraz po prostu szedł w tym samym kierunku. Kiedy dziewczyna weszła do bloku, w którym mieszkała, spojrzał na zegarek. Było wcześnie, dlatego zaczął się zastanawiać, co może zrobić. Miał zamiar skrócić sobie drogę i próbował przejść przez wysokie ogrodzenie. Gdy jednak to robił... Rozciął sobie rękę, naprawdę nieprzyjemnie. Wydał z siebie jęk bólu. W tym samym czasie, na swoim balkonie, herbatę piła Shi. Cieszyła się z pięknego dnia, gdy usłyszała jęk chłopaka. Wyjrzała przez balkon, aby się rozejrzeć. Ujrzała Subete trzymającego się za bolącą kończynę.- Poczekaj chwilę! - krzyknęła do niego. Pobiegła po butelkę czystej wody, wodę utlenioną i bandaż. Jej mieszkanie umiejscowione było na parterze, więc wyszła balkonem. Po krótkiej chwili znalazła się obok zranionego.
- Pokaż rękę - rozkazała mu oschle, a on to zrobił. Polała ją odrobiną zwykłej wody, po czym odkaziła wodą utlenioną, a na koniec zabandażowała. Rana nie była głęboka ani nie wymagała rzadnych szwów. Dziewczyna westchnęła.
- Co Cię napadło, żeby robić coś takiego? - spytała się go.
- Chciałem sobie skrócić drogę... - mruknął w odpowiedzi.
- Wiesz, to ogrodzenie jest tu po to, żeby nie można było przejść - odparła sarkastycznie. Odwrócił wzrok lekko zawstydzony jej słowami. - Jak się nazywasz? - dopytała się po chwili.
- Subete Quinto, a ty? - odpowiedział jej i zadał pytanie.
- Shi Servans, jesteś chyba z mojej szkoły... Równoległa klasa, prawda? - powiedziała. Kiwnął głową. Nie za bardzo wiedział, jak z nią rozmawiać, więc nie wiele mówił. Białowłosa zaprosiła chłopaka do swojego mieszkania na herbatę, a on się zgodził. Trochę ze sobą dyskutowali, dopóki Subete nie musiał wrócić do domu.
Następnego dnia, wtorek
Najprawdopodobniej niebieskooki udałby się normalnie do szkoły, ale z samego rana dostał dość wysokiej gorączki. Ojciec stwierdził, że zostanie w domu, a sam pojechał do pracy. Subete zasnął, lecz gdy się obudził, był w Więzieniu. Tam zastał swojego patrona, który wszystko mu wyjaśnił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz