Dzień później
Poprzedniego dnia, gdy Tasukete i Shiawase wyszli, Shugoshin dalej opowiadała młodej dziewczynie o tym, co ma robić, jakie są zasady i wiele innych. Udało jej się dowiedzieć także, że pierwszego ze strażników szuka patron imieniem Chie. Po raz pierwszy od bardzo dawna, coś wzbudziło ciekawość Shi. Rankiem poszła do szkoły i okazało się coś nie zbyt dobrego dla niej...
- Macie zrobić projekt o dowolnym zagrożonym gatunku, wymyślić i opracować sposób ratowania go. Będziecie pracować w parach - wyjaśnił nauczyciel. Natychmiast wybuchło zamieszanie, zwłaszcza wokół dwójki uczniów, którzy się nienawidzili - Saisho Primo i Shi Servans. Ta dwójka nie cierpiała się od podstawówki, ale mimo wszystko zawsze trafiali wciąż do tych samych szkół.
- Cisza! - nakazał nauczyciel. - Ja dobiorę duety - uznał. W całej klasie było słychać pomruki niezadowolenia. Wykładowca westchnął, ponieważ nie podobało mu się dziecinne zachowanie klasy. - No więc, na początek Shi Servans. Twoim partnerem będzie... Ach! Saisho Primo! - wyjaśnił. Choć nie dało się tego poznać, białowłosa dziewczyna była wściekła. Po twarzy chłopaka, za to, każdy poznał, że nie podoba mu się to. W trakcie przerwy nastolatka podeszła do swojego znajomego.
- Czego chcesz? - mruknął do niej zdenerwowany.
- Chyba trzeba zakopać topór wojenny. Przynajmniej do przedstawienia projektu - stwierdziła oschle. - Masz rację. Może jutro spotkamy się po szkole u Ciebie, żeby wszystko zacząć? - powiedział Saisho, mimo że wciąż nie był z tego zadowolony. Po lekcjach następnego dnia, dwójka licealistów, poszła do domu Shi. Tam zaczęli kłócić się o wszystko, co związane z pracą i nie tylko. Gdy zakończyli tego dnia pracę i wyznaczyli datę kolejnego spotkania, chłopak wrócił do domu. W tym samym czasie, Chie szukał pierwszego z piątki strażników. Nie szło mu to zbyt dobrze. Był już zmęczony i znudzony poszukiwaniami. Szukał właśnie jakiegoś miejsca na noc, gdy wpadł na chłopaka, który niedawno wyszedł od Shi. Saisho popatrzył na wilka zdziwiony.
- Czerwony pies? - spytał się sam siebie. Chie, rozpoznając w nim strażnika, podszedł bliżej. Zaskomlał żałośnie, jakby prosił o jakąkolwiek pomoc. Chłopak zabrał ze sobą zwierzę, aby mu pomóc, a następnego dnia zabrać do schroniska. W domu nie było akurat nikogo. Jeszcze nim chłopak się nim zajął, patron przemówił. Wyjaśnił wszystkie jego obowiązki, a następnie zabrał do Więzienia. Konkretnie do biura, w którym siedziała Shi. Wypełniała odpowiednią dokumentacją, a Shugoshin stała nad nią i wyjaśniała to, czego dziewczyna nie wiedziała. Miała wtedy formę ludzką. Nastolatek przyjrzał się swojemu wyglądowi, jego strój był inny, niż poprzednio. Poza tym miał długie, ostre szpony. Na wprost niego, przy biurku, siedziała zajęta pisaniem. Przełknął ślinę, po czym podszedł do niej. Zobaczył, co pisze. "Ładne pismo... Skądś je znam..." pomyślał.
- Ty, jak mniemam, jesteś Chie. To znaczy, iż ten obok to nowy strażnik, prawda? - powiedziała, nie odrywając wzroku od papierów, dziewczyna. Wilk stanął na tylnych łapach, oparł się o biurko i wszystko potwierdził. Shi podniosła wzrok, kończąc zapisywanie kartek. Wstała, stanęła wyprostowana oraz wyszła zza biurka, ciągnąc za sobą długą suknię.
- Witamy w Więzieniu! - stwierdziła rozkładając ręce na boki. - Jesteś moim pierwszym towarzyszem, oczywiście jako strażnik - westchnęła spokojnie. Oczywistym jest, że chłopak przyjął posadę jednego ze stróży. Nie tylko, ponieważ musiał, ale także, bo zaciekawiła go tajemnicza pani tego dziwnego miejsca.
- Czerwony pies? - spytał się sam siebie. Chie, rozpoznając w nim strażnika, podszedł bliżej. Zaskomlał żałośnie, jakby prosił o jakąkolwiek pomoc. Chłopak zabrał ze sobą zwierzę, aby mu pomóc, a następnego dnia zabrać do schroniska. W domu nie było akurat nikogo. Jeszcze nim chłopak się nim zajął, patron przemówił. Wyjaśnił wszystkie jego obowiązki, a następnie zabrał do Więzienia. Konkretnie do biura, w którym siedziała Shi. Wypełniała odpowiednią dokumentacją, a Shugoshin stała nad nią i wyjaśniała to, czego dziewczyna nie wiedziała. Miała wtedy formę ludzką. Nastolatek przyjrzał się swojemu wyglądowi, jego strój był inny, niż poprzednio. Poza tym miał długie, ostre szpony. Na wprost niego, przy biurku, siedziała zajęta pisaniem. Przełknął ślinę, po czym podszedł do niej. Zobaczył, co pisze. "Ładne pismo... Skądś je znam..." pomyślał.
- Ty, jak mniemam, jesteś Chie. To znaczy, iż ten obok to nowy strażnik, prawda? - powiedziała, nie odrywając wzroku od papierów, dziewczyna. Wilk stanął na tylnych łapach, oparł się o biurko i wszystko potwierdził. Shi podniosła wzrok, kończąc zapisywanie kartek. Wstała, stanęła wyprostowana oraz wyszła zza biurka, ciągnąc za sobą długą suknię.
- Witamy w Więzieniu! - stwierdziła rozkładając ręce na boki. - Jesteś moim pierwszym towarzyszem, oczywiście jako strażnik - westchnęła spokojnie. Oczywistym jest, że chłopak przyjął posadę jednego ze stróży. Nie tylko, ponieważ musiał, ale także, bo zaciekawiła go tajemnicza pani tego dziwnego miejsca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz