poniedziałek, 16 marca 2015

[Rozdział 2] - "Drugi strażnik"

Dzień później
Kolejna patronka szuka kolejnego strażnika. Jej imię brzmi Shyness. Zapewne wielu domyśla się, iż za chwilę podam, jak nazywa się kolejny strażnik. Tak też się stanie. Drugi ze strażników to Sonohoka Secundo. Chodzi do przeciętnej szkoły, jak pozostali jest w pierwszej klasie oraz jest niemal chorobliwie nieśmiałą osobą. Jej starszy brat kilka lat wcześniej wyprowadził się za granicę, żeby utrzymywać swoją siostrę. Wciąż przekonany jest, że dziewczyna dostaje od niego pieniądze, lecz w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. W domu pracuje tylko ojciec, a matka... Każdy myśli, iż ona robi za "kurę domową". Tak naprawdę całymi dniami wyleguje się na kanapie lub zabawia za pieniądze, które brat wysyła Sonohoko. Dziewczyna na zmianę pracuje i się uczy, wplątując w to czynności życiowe, jak jedzenie oraz picie. Gdy jej ojciec wraca do domu, matka przypisuje wszystko, co zrobiła czarnowłosa. Ma wysokie wyniki w nauce, więc mężczyzna, który kocha córkę, zawsze ją za to chwali. Natomiast kobieta wciąż mówi, że powinna zrezygnować z nauki, jak najwcześniej, a także lepiej zajmować się domem. Nie łatwe życie, prawda? Dziewczyna jest posłuszna matce, jednak nadal chce się uczyć, aby pójść w ślady brata. Innymi słowy wyjechać do innego kraju. Kiedy, jak zwykle, wracała ze szkoły, za ubranie pociągnęła ją właśnie jej przyszła patronka. Jako jedyna była we w miarę dobrym stanie. Jedyne, co można jej zarzucić to, to że kuleje na lewą, tylną łapę. Widząc czarną wilczycę Sonohoka zatrzymała się. Zaczęła gładzić śliczne futro Shyness, co obu sprawiało przyjemność. Gdy nastolatka zobaczyła ranę zwierzęcia, zabrała je ze sobą. Była pewna, że ojciec nie będzie miał nic przeciw zatrzymaniu stworzenia w domu. Sam zresztą obiecał jej taką możliwość. Jej matki nie było w domu. Po opatrzeniu rany zwierzęcia, zabrała się za sprzątanie domu, robienie obiadu i tym podobne czynności domowe. Wilczyca przybrała postać ludzką i wyjaśniła dziewczynie jej rolę. Gdy tylko skończyła, zabrała przerażoną dziewczynę do Więzienia. Tam spotkały się z panią tego miejsca. Shyness przedstawiła drugiego strażnika. Zdezorientowana Sonohoko zdała sobie sprawę, że na rękach ma kajdanki łączone długim łańcuchem, a na twarzy czarną, przeciwgazową maskę.
- Hę? - spytała się sama siebie, wciąż zdziwiona zdarzeniem. Shi przyjrzała się dziewczynie. "Tym razem dziewczyna, ciekawie" pomyślała białowłosa.
- Jeszcze trójka... - westchnął czerwonowłosy chłopak, którego obecności nie zauważył nikt. Pani Więzienia skinęła głową w odpowiedzi na jego słowa i podeszła do Sonohoko.
- No cóż, witamy naszego drugiego strażnika - wyciągnęła do niej rękę. Mimo wahań, czarnowłosa chwyciła ją oraz lekko się uśmiechnęłam, czego spod maski nie było widać. Tak na dobrą sprawę, nigdy nie miała przyjaciół. Z nieznanych przyczyn, czuła zaufanie do nowo poznanych osób.

Następnego dnia

Shi rutynowo wracała ze szkoły. Dla niej, ten dzień nie różnił się wcale od poprzednich. Nie jest fanką dni mijających na daremno, ale czy ma jakieś wyjście? Raczej niezbyt. To miało się zmienić. Potrąciła ją druga strażniczka. Śpieszyła się do domu razem ze swoją patronką. Dziewczęta przewróciły się na chodnik. Sonohoko podskoczyła z ziemi i zaczęła nerwowo przepraszać.
- Nic się nie stało - uspokoiła ją białowłosa. Miały się rozejść, ale zwróciła uwagę na wilka. - Shyness? - zadała pytanie bardziej sobie, niźli jej. Dziewczyny i patronki patrzyły na siebie osłupione tym, że wpadły na siebie. W końcu, niecodziennie wpadasz na kogoś, kto ma połączenie z innym światem, prawda? Z zaskoczenia pierwsza wyrwała się Shi. Po chwili otrząsnęła się również reszta. Zaczęły żywą dyskusję na temat tego, co je spotkało. Pani Więzienia odprowadziła swoją podwładną do jej domu, a następnie wróciła do siebie. To był dla niej dziwny dzień...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz