sobota, 21 marca 2015

[Rozdział 4] "Czwarty strażnik"

Następnego dnia, sobota

Każdy słyszał jej melodyjny głos. Śpiew tej dziewczyny był przez niektórych nazywany anielskim. Miała mnóstwo fanów, którzy deklarowali jej wierność, ale wiedziała, iż tylko paru, w dodatku Ci, co tego nie powiedzieli, naprawdę jej nie opuszczą. Miała wręcz pewność, że gdyby straciła głos, całą swoją popularność, tylko nieliczni zostaliby z nią. Stała wtedy na scenie w blasku świateł. Do jej uszu dochodziły krzyki słuchaczy, lecz je ignorowała i śpiewała nadal. Nie zależało jej na tym, chciała zachować swój głos dla przyjaciół, jednak rodzice wciąż ją do tego zmuszali. Najchętniej uciekła by od tego wszystkiego. Miała, jak do tej pory, zaledwie jedną prawdziwą przyjaciółkę. Właśnie ona stała w tamtym momencie za kulisami, przyglądała się uważnie, dodawała jej tym otuchy. Tsuno Quarto, tak nazywa się ta młoda, a jednocześnie już tak popularna dziewczyna. Następnego dnia, sobota

Tydzień później

Dwie przyjaciółki siedziały w niewielkim pokoju białowłosej. Różowowłosa piosenkarka została u swojej "siostry" na weekend. Shi czytała książkę, a Tsuno gazetę. Drugiej z dziewcząt powoli zaczynało nudzić się zajęcie. Westchnęła cicho.
- Co się stało? - spytała dziewczyna z niebieskim okiem.
- Nudaaa - odpowiedziała jej przeciągle. Pytająca przechyliła głowę na bok, nie wiedząc, co zrobić.
- Co chcesz robić? - zadała kolejne pytanie.
- Chodźmy do parku~ - odparła z uroczym uśmiechem na twarzy. Białowłosa skinęła głową. Zgodnie z prośbą różowowłosej, udały się do miejsca publicznego. Liście na drzewach nadal były zielone, w końcu to dopiero początek września. Shi przyglądała się zmianom naturalnym, a jej towarzyszka patrzyła szybko w każdym możliwym kierunku. Rozglądała się tak dopóki nie wpadła na jakiegoś mężczyznę. Tsuno wybiegła dość znacznie na przód. Zaczęła szybko przepraszać tego, na którego wpadła. Jednak on, ponieważ nie było nikogo, kto mógłby to zobaczyć, miał zbereźne zamiary wobec drobnej dziewczyny. Gdy złapał jej rękę i zaczął ciągnąć za sobą, wydała z siebie głośny krzyk. Jej białowłosa przyjaciółka usłyszała to i natychmiast tam przybiegła. Nim w ogóle zdążyła wyhamować, długimi paznokciami zdarła do krwi skórę z ramienia człowieka. Stała przed swoją "siostrą", która miała łzy w oczach, wywołane przerażeniem. Jakimś cudem, policja przyjechała nim zdążył uciec i zabrała go ze sobą. Dziewczęta wróciły do mieszkania Shi. Białowłosa zamknęła na klucz drzwi, po czym obie usiadły na łóżku. Tsuno usiadła na kolanach wyższej od siebie oraz przytuliła ją z całych sił. Choć względem większości oziębła, Shi odwzajemniła uścisk. Po chwili, poczuła ciepłe łzy na swojej skórze. Wokół nich rozbłysło światło. Znalazły się na Ziemi w Więzieniu, a obok nich stały ich patronki.
- Jesteś czwartym strażnikiem! - wykrzyknęła zdziwiona Shi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz