sobota, 25 kwietnia 2015

[Rozdział 8, cz. II] "Marzenia uśmiercone dawno temu..."

Dyrektor szkoły stał naprzeciw dziewczyny z szeroko otwartymi oczami, podobnie jak wszyscy tam obecni. Białowłosa szybko odsunęła się od chłopaków, wiedząc, że będzie teraz mieć niemałe kłopoty. Do tej pory zdarzały się jej pewne wybryki, jednak były niewielkie i zarządca przymykał na nie oko, ponieważ nie chciał wzywać jej rodziców. Tym razem nie miał wyjścia.
- Panno Servans, pójdziesz ze mną i tym młodzieńcem do gabinetu, a nimi niech zajmie się higienistka - nakazał mężczyzna władczym tonem. Shi bez słowa i ze zwieszoną głową ruszyła za nim. Chłopak, który przyprowadził dyrektora, patrzył na nią z odrazą, jak na potwora. Gdy doszli do gabinetu, stali przez chwilę w ciszy. Starszy mężczyzna popatrzył prosto w jej puste oczy.
- Nie chciałem tego robić. Już nie raz ignorowałem tego typu rzeczy, jesteś dobrą uczennicą, właściwie najlepszą, ale teraz... Nie mam wyjścia. Muszę wezwać twoich rodziców - stwierdził lekko drżącym głosem, gdy doszedł do tematu państwa Servans. Ostatnie zdanie sprawiło, iż dziewczyna wyprostowała się, mając cień strachu, który można było dostrzec jedynie po oczach.
- Proszę, nie! - powiedziała, a jej serce zabiło szybciej. Nienawidziła ich, swoich opiekunów. Teraz, gdy udało jej się wyrwać, ma przez coś tak głupiego wszystko stracić. Dyrektor spuścił głowę, naprawdę nie chciał tego robić, jednak nie posiadał innej możliwości. Kazał dwójce nastolatków poczekać na zewnątrz, aż pojawią się wezwani do szkoły rodzice. Shi schowała twarz w rękach.
- A Tobie co? Naprawdę jesteś rozpieszczona - stwierdził ze spokojem czarnowłosy chłopak. Zabrała ręce z twarzy, stanęła przed nastolatkiem.
- Nie znasz mnie, nie wiesz, kim jestem, kim są oni. Nie wiesz nic - rzekła poważnie, patrząc prosto w oczy osoby naprzeciw siebie.
- Nawzajem. Zmieńmy to. Jestem Shota, a ty? - podał jej dłoń, jakby byli w zupełnie innej sytuacji. Białowłosa tylko westchnęła.
- Shi, idioto - odpowiedziała mu, odwracając się od niego. Po kilkunastu minutach przyjechali rodzice czwórki, która była powodem zamieszania. Pani Servans była zdenerwowana, zaś jej mąż zawiedziony postawą swojej córki. Wszyscy dorośli poszli rozmówić się z mężczyzną. Minęło dobre pół godziny, nim wszyscy wyszli. Matka Shi była wściekła i nie ukrywała tego w żaden sposób. Krzyczała na całą szkołę, jakie to jej dziecko jest okropne. Zupełnie, jakby mówiła o wrogu, a nie o niej. Jak można się domyślić, dziewczyna w końcu nie wytrzymała.
- Przestań! Nienawidzę Cię! - wykrzyczała na całe gardło. - Od zawsze... Od zawsze taka jesteś! Myślałam, że się zmienisz, gdy spełnię Twoje oczekiwania, dlatego starałam się z całych sił, ale... Teraz wiem, to były tylko złudne, dziecięce marzenia! - kontynuowała swój wywód. Mimo iż była bliska płaczu, jej poważny wyraz twarzy nie zmienił się wcale. Kobieta również miała tego dość, z całej siły uderzyła dziewczynę z heterochromią oczu, co spowodowało jej upadek. Uderzona spojrzała spod łba na swoją matkę, a we wzroku miała nienawiść oraz obrzydzenie. To było to, skrywane uczucie. Coś, co dręczyło niemal całe życie.
- Nie odzywaj się tak do mnie! - odkrzyknęła pani Servans. Najpewniej ponowiłaby uderzenie, ale zjawiła się niebieskooka kobieta.
- Prosiłabym Panią, aby Pani zaprzestała swoich działań. Nie widzi Pani, ile ona się przez Panią wycierpiała? - powiedziała patronka w drugiej formie. Patrzyła na zgromadzonych z poważną miną. Nie mogła uwierzyć w to, że ignorują takie zachowanie. Bez większych wyjaśnień, zabrała swą podopieczną do mieszkania. Po drodze trafili na jej kuzynów, jednak w drodze nikt nie chciał się odzywać. Gdy weszli do środka, Shi pobiegła do pokoju i położyła się na łóżku. Shugoshin przedstawiła się jako przyjaciółka oraz opowiedziała, co miało miejsce, wspólnie poszli do nastolatki. Zastali ją płaczącą. Patronka udała, iż wychodzi z mieszkania, ale w rzeczywistości zmieniła formę na pierwszą, następnie udając się do swej podopiecznej. Bliźniacy przytulili do siebie kuzynkę, nie odzywając się chociażby słowem. Wilczyca patrzyła na nich z zainteresowaniem. "Może jednak jest jeszcze szansa dla tej rasy" pomyślała, przyglądając się trójce, siedzącej na łóżku.

1 komentarz:

  1. Oli, ja chce wiecej ;-; Sluchaj panienki swojej xD swietny rozdzial (/'-')/ (jak zawsze, oczywiscie) weny~

    OdpowiedzUsuń