czwartek, 15 października 2015

[Rozdział 9] "Pocieszenie"

Od tamtego czasu minął już tydzień. Zachowanie uczniów względem naszej protagonistki nie zmieniło się właściwie wcale, poza jednym faktem - podchodzili do niej z nieco większym dystansem. Nadal jednak właściwie każdy z jej roku ją uwielbiał, zaś pozostali zachowywali się wobec niej neutralnie. Tego dnia wracała właśnie z kuzynami do domu. Zdarzenia z minionego tygodnia przycichły, a ona prawie o nich zapomniała. Rany na plecach po wydarzeniach z demonem zazdrości w szkole zaczęły się powolnie goić. Niestety, nie była wstanie powstrzymać się od odnowienia ich - w ten sposób starała się ukarać samą siebie za bójkę wywołaną wcześniej. Nienawidziła się, nienawidziła tak bardzo. Jedyną osobą, której nie mogła wybaczyć jeszcze bardziej, niż sobie, była jej własna matka. Nie chciała jej znać, a mimo to, to właśnie ona dała jej życie. Białowłosa miała tego świadomość - to było dla niej najbardziej bolesne. Od ponownego spotkania z matką rozmyślała coraz więcej nad tym, jakoby nie powinna żyć. Pragnęła już uwolnić się od tego, jednak spoczywała teraz na niej zbyt wielka odpowiedzialność. W końcu była panią Więzienia, nie mogła sobie pozwolić na coś takiego. Kuzyni dziewczyny, widząc jej ciągłe przygnębienie, zarzucili jej ręce na ramiona, z cichymi słowami otuchy. Ta trójka była równie zżyta jak rodzeństwo. Właściwie, nigdy nie zostało opowiedziane, dlaczego tak jest, racja? Może w końcu pora poznać prawdę? Czy tego chcecie czy nie, teraz zostanie to ujawnione.
Zaczęło się, kiedy nasza protagonistka miała zaledwie sześć lat. Był to słoneczny dzień lata, wtedy była jeszcze wesołym dzieckiem, pragnącym spełniać oczekiwania matki. Wraz z rodziną pojechała w odwiedziny właśnie do nich - rodziny Nobilitas. Byli nie tylko rodziną, ale też partnerami biznesowymi. Jej ojciec był politykiem, a matka właścicielką firmy handlowej - to wyjaśnia, skąd mieli pieniądze na wynajem osobnego mieszkania dla córki. W każdym razie, pojechali tam w odwiedziny. Jej kuzyni nie interesowali się wtedy nikim poza sobą nawzajem, nie dbali o własności materialne, zależało im tylko na sobie nawzajem. No i w tym momencie pojawia się nasza mała Shi i oczywiście rozpoczyna rozmowę, a bracia z nieznanych przyczyn się w nią wciągają, a później dobrze bawią z dziewczynką. Przez następne lata pomagała im się odnaleźć w społeczeństwie, a z czasem role zaczęły się odwracać - to oni pomagali jej się uporać z życiem.
Tak więc wyglądała ich historia, koniec i kropka. Bliźniacy zostawili białowłosą na światłach niedaleko jej domu, po czym wrócili do siebie. Dziewczyna szła ze spuszczoną głową. Widok jaki zastała przed blokiem zaskoczył ją niezmiernie. Byli tam wszyscy Strażnicy za wyjątkiem Saisho, czyli Sonohoka, Dai, Tsuno oraz Subete. Podeszła do nich z pytaniem, co tam robią.
- Oczywiście, nie możemy zostawić naszej drogiej Pani Więzienia w takim stanie samej… - zaczął niebieskooki chłopak z szerokim uśmiechem na ustach.
- ...Więc przyszliśmy się tobą zająć… - kontynuowała Tsuno również uśmiechnięta.

- ...Ponieważ jesteś naszą przyjaciółką z Więzienia, nawet jeśli jeszcze dobrze się nie znamy - zakończyli Sonohoka i Dai szczerząc się, jak cała reszta. Kąciki ust Shi lekko się uniosły. Nie wiedziała, co ma powiedzieć. Jak można się domyślić - znowu piątek. Cała czwórka wprosiła się do mieszkania dziewczyny i została tam całą noc, pilnując, aby nastrój ich gospodarza się poprawił. Białowłosy chłopak coraz bardziej się interesował koleżanką o identycznym kolorze włosów.

Po fakcie
Bliźniacy wracali do domu, świadomi obecności towarzyszy swojej najdroższej kuzynki.

- Sytuacja rozwija się coraz ciekawiej, nieprawdaż Kete? - spytał jeden z braci drugiego, spoglądając na niego, a drugi po chwili odwzajemnił to spojrzenie.
- Racja, jest coraz lepiej. Ciekaw jestem, co jeszcze się stanie - stwierdził w odpowiedzi Tasukete, uśmiechając się przy tym chytrze. - Nasza urocza kuzyneczka znalazła się w intrygującej sytuacji - dodał po chwili zastanowienia. Tożsamość kuzynów Shi nadal pozostawała dla niej tajemnicą.